Co daje doniesienie opaski w Elicie na biegu OCR? Ile czasu o to walczyłam i jak ważne i emocjonujące przeżycie to dla mnie było dowiecie w tym artykule! 

To, co wydarzyło się lekko ponad rok temu i jest udokumentowane na poniższym filmie – do tej pory wywołuje u mnie prawie tak samo gorące emocje jak te, które towarzyszyły mi wtedy. Naprawdę, za każdym razem jak oglądam – wzruszam się. 

To tylko jest dowód na to, że to, co się tam wtedy stało – znaczyło dla mnie więcej niż można przypuszczać #znaczyWięcejNiżTysiącSłów  #byłaTakaReklama

Przeżyjmy to jeszcze raz:

Gosia! Twój krzyk w 00:30 po skończonym Multirigu – jest chyba idealnym odwzorowaniem mojej radości wtedy!!!! A słynne zdanie Kuby: “Kot, wiesz co to znaczy?!” w 00:38 – było już moją metą. Już nic nie mogło mnie zatrzymać…..

1. Moja walka i droga do osiągnięcia celu

I dla jasności – nie jest to dla mnie tylko żółta opaska z jakiegoś tam materiału. To najzłotsza opaska ever. Starałam się zdobyć ją przez cały okrągły rok. Zostawiłam ją wcześniej na 5 innych startach!! Na PIĘCIU!! Co oznaczało: 5 x płacz, 5 x zerwana skóra na rękach, 5 x ..ciche dni po biegu.
ALE – każdy rozpisany, każdy zaplanowany i każdy nie rozpisany i każdy nieplanowany trening był z tyłu głowy… gdzieś właśnie dla tej chwili i dla tych emocji.

Pamiętam, że noc przed startem ledwo spałam, żołądek miałam ściśnięty jak przed egzaminem na prawo jazdy, albo ustną maturą z polskiego! Chyba przeczuwałam, że ten dzień może być wielki. Niemniej jednak byłam świeżo po powrocie z wakacji [prawie miesiąc w Wietnamie i Tajlandii – gdzie też zaręczyliśmy się z Kubsonem], więc powiedzmy sobie szczerze – na regularne treningi na wyjeździe – nie ma co liczyć. Co prawda przez tamtejsze jedzenie sporo kg poszło w dół, więc pewnie przeszkodom było ze mną lekko lżej i może to pomogło lub przyczyniło się do tego mojego małego wielkiego sukcesu. Kto wie.

Tym postem na IS rozpoczęłam moje mentalne wyciszenie przed biegiem. Wiedziałam, że już jakiekolwiek przygotowania fizyczne nie pomogą, na to już było za późno, co ma się stać – to się stanie i trudno. A TAK BARDZO chciałam aby ten rok rozpoczął się dla mnie dobrze. Żeby wzniósł coś dobrego, coś nieoczekiwanego, coś co ukoronuje moje poprzednie 5 nieudolnych startów. THANKS GOD za ten dzień!

1. Moje wnioski po tym biegu

Jaki jest mój wniosek po tym biegu? Dążymy do celu i staramy się realizować swoje marzenia. ZAWSZE! Może i brzmi to patetycznie, ale nie ma innej drogi. Ciężką pracą można naprawdę wiele osiągnąć. Nigdy nie zapomnę jak chodziłam na sztywnych nogach po biegu na 10 km podczas Orlen Warsaw Marathon. Nie do pojęcia było wtedy dla mnie przebiec półmaraton!!

Kiedy przebiegłam półmaraton [przed oficjalnym startem zrobiłam swój “prywatny” dookoła osiedla] i zegarek pokazał upragnione 21 km – uwierzcie mi, że całe osiedle słyszało moją radość!! Po biegu w moim 1 półmaratonie NIE WYOBRAŻAŁAM SOBIE jak można ten dystans przebiec jeszcze raz!! Pamiętam, zadzwoniłam do mamy pochwalić się, że żyję i że kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy biegają dystans maratoński.

Kiedy przebiegłam swój 1 maraton we Wrocławiu – wyznaczyłam sobie cel – zrobię koronę maratonów!

I myślę, że każdy z Was ma taką swoją piramidę celów. Z wycieczkami, ze sportem, z osiągnięciami w nauce. Ponieważ to, co osiągamy, zależy tylko i wyłączenie od włożonego wkładu i pracy – w pożądany efekt. Kiedyś usłyszałam szalenie mądre zdanie – “żyj tak, jakby jutra miało nie być”. No i właśnie – cholera wie jakie są plany na nasze życie. Więc trzeba cisnąć ile wlezie! Moja doniesiona opaska była na mojej bucket liście, więc…. nie mogłam tego nie zrobić. MUSIAŁAM to “odhaczyć”. Udało się! Trzymam kciuki nie tylko za Wasze opaski, starty, ale też za wszystkie cele, które są JESZCZE przed Wami. Pamiętajcie – to tylko kwestia czasu… 

Pamiętaj! Twój wewnętrzny upór i siła jaką w sobie masz może donieść każdą opaskę. Złotą, żółtą, czerwoną – jaką chcesz.
No! to wylałam tutaj połowę swojego serducha…. Bierzcie i korzystajcie <3

Pasjonatka wszystkiego co szalone. Jeżeli jeździ to daleko i na dziko. Jeżeli biega to w błocie i na brudno. Na co dzień - posiadaczka całkiem silnego męża, który po domu porusza się przechodząc po przeszkodach na suficie.

Komentarze