Moja przygoda w Ninja Warrior Polska 2020 | Part 2 – Tor Półfinałowy

utworzone przez | wrz. 16, 2020 | 2 edycja, Ninja Warrior

Pokonałem tor eliminacyjny z drugim czasem w swoim odcinku. Został mi już tylko jeden tor do pokonania żeby dostać się do wymarzonego finału. Przeszkody nie wydają się trudne więc powinno pójść gładko! 

1. Jak były nagrywane półfinały?

W drugiej edycji półfinały były nagrywane osobnego dnia od toru eliminacyjnego. Dla zawodników był to duży plus bo nie musieliśmy czekać kolejnych godzin po przejściu pierwszego toru tak jak to było przy pierwszej edycji. Wyobraźcie sobie, że startujecie ok 14:00 w torze eliminacyjnym, a dopiero ok 23:00 lub później zaczynacie nagrania do półfinałów. Zmęczenie psychiczne, czekania na start, stres itd potrafi bardziej zmęczyć niż mocny trening. Dlatego potem na torze dużo łatwiej o błąd ponieważ po takim czasie oczekiwania i stresu brakuje skupienia na torze. 

Tym razem mieliśmy czas na odpoczynek po eliminacjach i dopiero kolejnego dnia spotkali się wszyscy półfinaliści i cały dzień były nagrywane półfinały. Bardzo mocno nas pilnowali, żeby nie podglądać przejść zawodników z grup wcześniejszych. Dlatego nie widzieliśmy jakie robią błędy i co można poprawić. Dopiero podczas nagrań naszego odcinka mieliśmy możliwość analizować na bieżąco bo backstage był tuż koło toru. 

2. Kolejność startów w półfinale Ninja Warrior Polska

Nie ma niestety schematu w jakim producent ustala kolejność startów zawodników. Tzn, może jest, ale my go nie znamy. W niektórych odcinkach robili od najszybszego do najwolniejszego w eliminacjach. W kolejnym było odwrotnie i w nagrodę dla najszybszego było startowanie jako ostatni. Dzięki temu wiedział czy musi się spieszyć czy wystarczy przejść tor. Ja byłem drugi od końca więc wiedziałem już ile osób przeszło cały tor.

3. Mój start w półfinale Ninja Warrior Polska

Najbardziej obawiałem się 2 przeszkody czyli wybicie z trampoliny i skok na motyla. Nie jest to trudne zadanie, ale można popełnić głupi błąd na wybiciu z trampy. Kolejny błąd mogłem zrobić na salmonie, ale tam czułem się pewnie. Tylko raz w życiu spadłem z tej przeszkody na zawodach. Co do tablicy to miałem dobre przeczucie. Nie wydawała się trudna jak patrzyłem na nią z boku i byłem pewny, że przedramiona wytrzymają tyle w zwisie.

 

Przed występem miałem lekki stres. Nie miałem takiego luzu na starcie jak zazwyczaj.

 

Pierwsza przeszkoda była bardzo prosta. Wystarczyło się wypić do przodu i nie złapać tej liny za wysoko. Sporo osób robiło tam błąd z wybiciem ponieważ skakali jak najwyżej, a nie do przodu. 

Kolejną przeszkodą był skok na motyla. Niby prosty element, ale to wybicie z trampoliny zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem zwłaszcza jak nie jest to element, który trenuję od kilku lat. Dodatkowo rozbieg jest dosłownie na jeden krok. Wybiłem się trochę za słabo i złapałem za szczyt tego skrzydła samymi palcami. Na szczęście materiał z którego była zrobiona przeszkoda był miękki i plastyczny więc palce trochę się w nim zapadły, a dodatkowo struktura była chropowata więc mimo słabego chwytu trzymałem się pewnie.  Jedyny minus był taki, że łapiąc się na prostych rękach poczułem szarpnięcie w barku i lekko mnie to zestresowało, ale kontynuowałem bieg. 

 

Przy pokonywaniu drabiny salmona ważne jest wyhamowanie swingu w przód, który ma się po wybiciu z podestu na drążek. Na tej przeszkodzie trzeba wykonać swing do góry. Dlatego jak widzieliście na filmie poświęciłem trochę czasu na zamianę tych ruchów i pewnie ruszyłem do góry. Zabawa zaczęła się na płycie głównej…

Miałem w głowie plan jak pokonać tę przeszkodę i gdzie wkładach kulki. Jednak jak zawisnąłem na pierwszych elementach to od razu ten plan się zweryfikował i lekko zmienił. Początkowo chciałem iść na prostych rękach, ale zdecydowałem się na zgięte ramiona. Jest to metoda dużo pewniejsza, ponieważ kulka w takim ustawieniu w ogóle się nie rusza i dużo precyzyjniej można trafić w otwór. Minus jest taki że biceps męczy się dużo szybciej ponieważ trzeba wytrzymać wiszenie na jeden zgiętej ręce. 

Przekładałem te kulki bardzo płynnie, wisząc na bickach i wszystko wyglądało nieźle. Ja też nie czułem zmęczenia więc byłem pewien, że pokonam tę przeszkodę. Jednak nagle prawa ręka trochę osłabła i nie trafiłem lewą kulką w otwór. Wtedy prawą dłoń otworzyła się całkowicie i spadałem do wody.  Byłem mega zaskoczony, że tak nagle osłabłem z sił. Zazwyczaj ten proces trochę trwa i wiemy, że dłoń się otwiera i zaraz będzie koniec.
Tutaj trwało to ułamek sekundy.

Widocznie tak miało być i nie byłem najlepiej przygotowany do pokonania tej przeszkody. Zabrakło wytrzymałości. 

4. Porażka czy element drogi do sukcesu?

Tak jak pisałem w tym poście Porażki i upadki to nieodłączny element drogi do sukcesu i realizacji swoich marzeń. Najważniejsze żeby wstać i dalej robić swoje! #naspokojnie

Mnie tym razem w półfinale Ninja Warrior Polska pokonała płyta. Wracam do treningów i dalej dążę do realizacji celu – tytułu Ninja Warrior! ???? Bo o marzenia trzeba walczyć, dążyć do ich spełnienia i …#trzebarobićrzeczy (jak mawia moja żona Kasia!)

 

Tak kończy się moja przygoda z 2 edycją Ninja Warrior Polska, ale już zaczynam przygotowania do 4 edycji!

W 3 niestety nie wystąpię ponieważ była nagrywana zaraz po 2 edycji, a mój bark nie był gotowy do kolejnych wyzwań.

Do zobaczenia!

Tutaj jeszcze łapcie link do opisu pierwszej edycji z 2019 roku  i film z półfinału w tamtym roku.

+ posts

Przeszkodowiec, trener, podróżnik a teraz nawet bloger. Lubi dzielić się swoim zamiłowaniem do pokonywania przeszkód.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Podobał Ci się wpis? Zostaw komentarz!x