Starty w biegach OCR | Part 2 – moje pierwsze przebiegnięte 45 km z przeszkodami!

utworzone przez | lt. 5, 2020 | Biegi OCR, Starty Kuby

Sezon 2015 zakończyliśmy kontuzją kostki brata Maćka, ale to nie mogło nas powstrzymać przed kolejnymi startami. Noga wróciła do sprawności szybko, a my zaczęliśmy więcej trenować i przygotowywać się do kolejnego sezonu! 

1. Runmageddon Rekrut Nocny 2016 – pierwsza edycja i ja tam jestem! 

Razem z bratem Maćkiem i znajomymi, które poznaliśmy na biegu: Anią Piwko, i Agatą Kołoczek,wystartowaliśmy na początku kwietnia, w naszym pierwszym biegu nocnym (!) – Rekrucie Runmageddon. 

Jeżeli jeszcze nie biegliście nocnej formuły to polecam z całego serca! Inaczej odczuwa się przeszkody, trzeba być bardziej skupionym na trasie i tym, gdzie się stawia nogi! Pamiętam jak wtedy fajnie wyglądały hałdy węgla w niektórych miejscach oświetlone przez nasze czołówki! Nieziemski widok! Niestety cały nasz bieg padał deszcz, więc trasa była dodatkowo trudna i niebezpieczna! Najgorsze było jak wchodziliśmy na szczyt hałdy, a wtedy tak mocno wiało, a my byliśmy cali przemoknięci! Na szczęście trasa była raz do góry, raz na dół – co dawało nam chociaż chwilowe schronienie od przenikliwego wiatru z deszczem!

Niemniej jednak pomimo wszystkich przeciwności losu i złośliwości deszczu z węglem w stosunku do nas – dobiegliśmy do mety bez kontuzji, pokonując wszystkie przeszkody!

Już umawialiśmy się na następny start

2. Runmageddon Ultra 2016 – Mój pierwszy maraton w życiu i to z przeszkodami!

Kolejnym wyzwaniem była majówka w Myślenicach z Runmageddonem!
Tam pierwszy raz [rok wcześniej] przebiegłem Hardcore! W 2016 roku po raz pierwszy Runmageddon wprowadził dystans ULTRA co oznaczało dla mnie skumulowanie ponad 150 przeszkód na jednej trasie!! Nie mogło być lepiej <3 Już nawet przymknąłem lekko oko na to, że niestety, ale muszę pokonać też te 45 km o własnych siłach i na własnych nogach BIEGAJĄC. Trudno.

#czegoSięNieRobiDlaPrzeszkód

Oczywiście stwierdziłem, że muszę to zrobić! 

Po doświadczeniu zdobytym rok temu jak przymierałem głodem na trasie razem z moją ekipą czerwonych spodenek, stwierdziłem, że teraz dobrze się do tego przygotuję technicznie.

#nareszcie #człowiekUczySięNaBłędach

Tu znajdziecie materiał jak się przygotować do Runmageddon Ultra. 

Najpierw znalazłem ekipę, która po pytaniu “czy pobiegną ze mną RMG Ultra” nie spytają się “co to jest i czy damy radę” tylko “kiedy i kto biegnie z nami”. W taki oto sposób razem z bratem Maćkiem ze sprawną już nogą, Michałem Kamińskim z ekipy czerwonych spodenek, Bartkiem Wasiem i Radkiem Kolibabskim meldujemy się o 7:00 rano na starcie pierwszej fali Runmageddon Ultra! 

Mamy 3 plecaki na 5 osób z wodą, batonikami, żelami, rodzynkami i całą resztą potrzebnych rzeczy. Tym razem wzięliśmy tyle, żeby wystarczyło dla Nas i kilku innych osób.
Ultra składa się z dwóch pętli hardcore gdzie pierwszą trzeba pokonać w 5 h, a na pokonanie całej trasy jest łącznie 12h.

Nie zamierzaliśmy się ścigać. Chcieliśmy tylko:
– zmieścić się w limitach
– pokonać wszystkie przeszkody
– bez kontuzji dotrzeć na metę!

Z tego co pamiętam, to całkiem gładko nam to wszystko wchodziło. Pilnowaliśmy żeby co godzinę coś zjeść, piliśmy sporo wody i bez problemu razem pokonywaliśmy przeszkody (wtedy można było sobie pomagać nawet w serii Elite, ale my i tak biegliśmy serii Open). 

Pierwszą pętle zrobiliśmy wszyscy razem w 4h 40 minut. 

Tutaj Maciek stwierdził, że zostaje i jemu Hardcore wystarczy w tym roku. Na kolejna pętle wyruszyliśmy we czterech.

Były dwie trudne przeszkody na trasie. Pierwszą było trzykrotne podejście na górę Chełm, która zabierała strasznie dużo energii i wiary w to, że można ukończyć ten bieg w limicie czasowym. 

Drugą była “ta jedyna” nad rzeką Rabą. Czym jest “ta jedyna”? Nie, nie mówię tu o jakiejkolwiek damie – bliższej lub dalszej. Ta jedyna – to najdłuższa lina, jaką trzeba pokonać na biegach przeszkodowych i najdłuższa lina z jaką mi przyszło spotkać się trasie. Dodatkowo – jest ona rozwieszona w poziomie, a nie w pionie [dokładną instrukcję pokonania tej przeszkody znajdziecie TUTAJ].  Z tego co mi powiedzieli organizatorzy to byłem jedyną albo jedną z dwóch osób, które na Ultra pokonali dwa razy tę przeszkodę. Reszta robiła burpee! #lekkaDuma

Byłem mega z siebie zadowolony, że na takim dystansie nie pokonała mnie żadna przeszkoda! 

Nadal nie zrobiłem ani jednego burpee na trasie! 

Jakoś w połowie drugiej pętli Michał uderzył się gdzieś mocno w stopę, a do tego skurcze w nogach strasznie go męczyły i musiał zrezygnować z dalszego biegu, bo wiedział, że nie wyrobi się w limicie czasowym [a tyle kilometrów nie byliśmy w stanie go nieść]. Dlatego żeby nas nie spowalniać – zszedł z trasy przy najbliższej przeszkodzie i poszedł do miasteczka. 

I tym samym – z naszej PIĄTKI, która wystartowała została TRÓJKA walczących dalej! 

Było kilka kryzysów psychicznych, ale na szczęście zawsze jeden pozytywnie myślał i wspierał pozostałych. Nogi były zmęczone i musieliśmy bardzo uważać na skurcze, bo to mogło nas wyeliminować, a czasu zostawało coraz mniej. Co kilka przeszkód sprawdzaliśmy ile km za nami i ile czasu jeszcze zostało. Z obliczeń wychodziło, że tego drugiego powinno nam spokojnie starczyć. Widać byliśmy dobrzy z matmy, albo na przeszkodach – bo trasa zajęła nam 11h!

Byliśmy mega wycieńczeni i głodni, ale… niesamowicie szczęśliwi! To był mój pierwszy maraton jaki w życiu przebiegłem. Żeby nie było nudno to dorzuciłem sobie do niego przeszkody! Wtedy zdobyłem sporo pewności siebie i +5 do nieśmiertelności! 

Jeszcze raz dzięki chłopaki za to wyzwanie i wspólną walkę do ostatniej przeszkody!

3. Runmageddon Ełk 2016 – Mój pierwszy bieg w Elicie.

Wreszcie zdecydowałem się wystartować z najlepszymi i zobaczyć na jakim jestem poziomie. To, że przeszkody pokonuję gładko – coś tam wiedziałem, ale jak mi pójdzie z bieganiem – tego nawet najstarsi Indianie nie wiedzieli. Padło na rekruta
w Ełku. Bardzo lubię tam biegać, bo jest wiele przeszkód w wodzie, a ja się w tym środowisku bardzo dobrze czuję. Była też przeprawa na kajakach, a ja mam za sobą wiele spływów, więc akurat technikę wiosłowania miałem opanowaną do perfekcji! Poza tym i ku mojemu zaskoczeniu – biegło mi się naprawdę dobrze! Od początku byłem w TOP 10, a czołówka była dość blisko mnie. Przy wsiadaniu na kajak byłem 3-4 i widziałem kajak innego zawodnika tuż przed sobą. Wychodząc z niego – byłem już na 3-cim miejscu i tym samym biegłem tyle, ile mogłem znaleźć sił w swoich nogach, bo wiedziałem, że tylko na tym ktoś może mnie wyprzedzić. Jak się zaczną końcowe przeszkody – to już utrzymam tę pozycję do końca i będzie dobrze. 

…Dobiegłem do mety wycieńczony, ale szczęśliwy, bo byłem pewien, że mam pudło! Niestety w wynikach okazało się, że jestem… czwarty. Do teraz nie wiem, czy to ja się pomyliłem w liczeniu, czy ktoś mnie w jakiś dziwny sposób wyprzedził na ostatnim kilometrze po wyjściu z kajaku! 

Tak czy siak – byłem z siebie bardzo zadowolony. Pierwszy start i taki dobry wynik! 

Zobaczymy jak pójdzie dalej! 

4. Hunt Run 2016 – poznajmy kolejny bieg OCR

Ponieważ chciałem biegać jak najwięcej to szukałem też kolejnych ciekawych organizatorów biegów OCR. Ktoś polecił mi Hunt Run. Bieg w Bałtowie z ciekawym, ale trudnym ukształtowaniem terenu i innymi przeszkodami niż dotychczas widziałem. 

Wystartowałem w Elicie na 10 km. Bieg dość wymagający przede wszystkim ze względu na skwar i dużą ilość podbiegów, które mocno wchodziły w nogi. Przeszkód było niedużo i raczej proste do pokonania. Z tego co pamiętam to kilka razy można było się zgubić na trasie, ponieważ była miejscami słabo oznaczona. Zwłaszcza na odcinku gdzie kilkaset metrów szło się po kolana lub pas w błocie. Poza tym bieg oceniam pozytywnie i bardzo fajnie się bawiłem, no i zyskałem kolejne doświadczenie.

Miejsce indywidualnie: 8 z czasem 1:33:50

5. Runmageddon Wrocław – kolejny start w Elicie

No i skończyło się rumakowanie 🙂 Ten bieg dał mi dużo pokory i zobaczyłem jak bardzo jestem do tyłu z bieganiem. Zjechało się tam już większość najlepszych zawodników w OCR. Trasa tego Runmageddonu jest bardzo płaska i było tam trochę mniej technicznych przeszkód. Dlatego moja przewaga malała i malała. Wiedziałem, że na prostych odcinkach zawodnicy mi uciekną, ale… nie wiedziałem, że aż tak bardzo! Na krótkim dystansie [chyba 7 km] straciłem do najlepszego prawie 10 minut. To jest przepaść… Skończyłem mniej więcej na 30 miejscu. Wiedziałem już jaka jest moja słaba strona – BIEGANIE – więc zacząłem też wtedy więcej trenować [mimo, że zawsze miałem problem z wyjściem na trening biegowy… dlatego ten progres szedł mi tak wolno:)].

6. Runmageddon Warszawa 2016 – OCR w moje urodziny

Pomagałem przy organizacji tego eventu jako ekipa Runmageddonu. W sumie to na większości biegów w 2016 roku byłem przy organizacji i zazwyczaj pracowałem przy budowaniu trasy lub przeszkód. Dzięki temu poznałem i absolutnie polubiłem całą ekipę RMG. W sobotę był Classic i pobiegłem z ekipą moich podopiecznych z pracy i braćmi.

Fajnie wspominam ten bieg bo jeszcze bardziej się zgraliśmy z podopiecznymi, razem pomagając sobie na trasie i bawiąc się na kolejnych przeszkodach! 

Na swoje urodziny pobiegłem Rekruta w Elicie! Nie pamiętam dokładnie, które zająłem tam miejsce, ale wiem że byłem w TOP 10. Taki prezent urodzinowy sobie zrobiłem 🙂 

Cały czas biegałem bez drużyny sam dla siebie, żeby bawić się na przeszkodach i rywalizować z najlepszymi! 

ps. na tym evencie Kasia, moja przyszła żona, już pracowała w biurze zawodów, ale… jeszcze nie było nam dane się poznać, ten dzień miał nastąpić już za kilka chwil.

7. Runmageddon Myślenice 2016  – Classic + Rekrut Nocny

To jest miejsce, do którego chce się wracać – Myślenice! Tam były organizowane moim zdaniem najlepsze eventy na świecie.  Na początku września przyjechałem tam z bratem Karolem pomóc w organizacji eventu i przy okazji – pobiec wspólnie Classica. Razem z nami biegła jeszcze Ania Piwko, z którą miałem już kilka wspólnych biegów na koncie! Mega zaskoczeniem było to, że trasa szła inaczej niż zazwyczaj i wbiegaliśmy na Chełm z innej strony [dla tych, którzy biegli RMG Myślenice co roku – to naprawdę niezła niespodzianka!].

Kolejne ciekawe doświadczenie i następne pokonane przeszkody. Ukończyliśmy trasę Runmageddon Classic, która miała 14,9 km z czasem 4 h i 15 min 🙂 .. no i nadal zero burpee w moim wykonaniu! 

Wieczorem poleciałem jeszcze w nocnym Rekrucie w Elicie, żeby pościgać się z Prezesem Runmageddonu – Jarem Bienieckim. Całą trasę biegliśmy razem wyprzedzając się co chwilę. Pamiętam, że na ostatnich kilometrach wysiadła mi czołówka, więc musiałem biec tak blisko Jara żeby korzystać z jego światła! Na samym końcu chyba uciekł mi trochę biegowo i nie dałem rady nadrobić tyle na ostatnich przeszkodach więc dobiegłem tuż za Nim! To była fajna rywalizacja i współpraca na trasie! 

Dzięki Prezes! Kiedy wracasz na trasę? Może teraz pościgamy się na Runmageddon Games?

8. Fanpage Jakub “Gładki” Zawistowski – początek

Po tym biegu w Myślenicach odpaliłem swój Fanpage i zacząłem motywować ludzi do treningów i uczyć ich pokonywać przeszkody. Przy okazji też lekko się czasem pochwalić się swoimi osiągnięciami w biegach OCR, a  teraz też w Ninja!

To były początki mojej pracy w Social Mediach. Nie widziałem jeszcze ile to zabiera czasu i jak wiele będę musiał się nauczyć. Wtedy nie lubiłem nagrywać filmów, mówić do kamery i średnio wychodziło mi pisanie postów… 

Ile można się nauczyć przez te 4 lata…

Gruba produkcja filmowa z 2016 roku! (:

9. Runmageddon Gdynia, 2016 – pomysł na nową drużynę i Challenge z 30m liną

Do Gdyni jechałem żeby pobiec spokojnie z całą drużyną Bravehearts Legionowo Classica w serii OPEN. Bieg wyszedł super! Trasa była tam bardzo wymagająca. Niby byliśmy nad morzem, ale biegaliśmy cały czas – góra dół góra dół – i dodatkowo nie było nic wody. To mnie najbardziej zmartwiło, ale było kilka ciekawych przeszkód
– więc im wybaczyłem. Poza tym po biegu czekał na mnie prawdziwy Challenge! Trzeba było wejść na 30 metrową linę. 

A film z tego challenge, możecie zobaczyć TUTAJ!

Na Filmie widać jak wiele energii mi to zabrało. To było jedno z najtrudniejszych wyzwań jakie w życiu miałem. Zaliczone! 

Wieczorem wystartowałem jeszcze w nocnym Rekrucie gdzie na trasie poznałem Asię Zmokłą (już Wnęk-Zmokła). Pomagałem Jej pokonywać niektóre przeszkody
i motywowałem na trasie! Asia zdobyła wtedy pierwsze miejsce! 

Po biegu zaproponowała mi stworzenie czegoś wspólnie. Po kilku spotkaniach
i rozmowach powstała drużyna
Off Road Runners. Przez jakiś czas staraliśmy się to rozkręcić i mocno działać, ale ciężko było wtedy z czasem i projekt lekko upadł. 

Pokazało mi to wtedy ile pracy i czasu trzeba poświęcić żeby stworzyć i prowadzić drużynę! 

…więc skupiłem się na byciu zawodnikiem i trenerem. 

10. Finał Ligi Runmageddon Poznań, 2016 – cztery biegi w dwa dni

Od września do listopada było jeszcze kilka biegów w których brałem udział. Był też jeden w którym nie mogłem startować bo byłem chory, ale pojechałem pracować w biurze zawodów. …no i stało się! Tam właśnie poznałem Kasię Kluk i od tego eventu Runmageddon w Dąbrowie Górniczej zaczęła się nasza przygoda wspólnego pokonywania przeszkód [i tych życiowych jak i tych na trasie]! Przypadek?

To nie jest nasze zdjęcie z Dąbrowy Górniczej, ale to nasze pierwsze OFICJALNE zdjęcie [kilka miesięcy po tym Runmageddonowym poznaniu]. Sylwester w górach.

Na zakończenie sezonu pojechałem do Poznania pobiec Rekruta w sobotę – jako rozgrzewka przed Finałem Ligi. Na rekrucie wywalczyłem 4 miejsce, więc bardzo fajny wynik. Teren nie był wymagający. Jedynym utrudnieniem na trasie były trzy dość długie odcinki z błotem (to mi się zawsze kojarzy z Poznaniem). Trasa była na tyle ciekawa, że pokonałem ją dwa razy. Raz w Elicie, a raz ze znajomymi – chwilę później! 

Nie było to mądre posunięcie przed Finałem kolejnego dnia. 

W niedzielę był wielki Finał Ligi Runmageddon. Nie mogło mnie zabraknąć w serii Elite, gdzie mogłem rywalizować z tymi najlepszymi. Wtedy zasady serii Elit były takie, że można było sobie pomagać na ścianach i tego typu elementach. 

Ukończyłem bieg na 19 pozycji z czasem 01:18:48. Końcówka była prawdziwą katorgą dla przedramion. Komandos, fireman, wspięcie na linę i multirig ustawione co kilkanaście metrów… To był znakomity pomysł na wykończenie zawodników na sam koniec. 
Kończę sezon zadowolony i bez burpee na trasie. Przeszkody wchodziły GŁADKO! 

Na zwieńczenie weekendu pobiegłem tę trasę jeszcze raz z braćmi, Jowitą i Kasią Kluk! Zapomniałem tylko zjeść coś pomiędzy jednym, a drugim biegiem i po kilku kilometrach odcięło mi prąd. Prawie zasnąłem pod zasiekami… Żel, który zjadłem kilka minut wcześniej jeszcze nie działał i był zdecydowanie za mały. Udało mi się wyżebrać jakiś batonik i izotonik od kogoś na trasie i w taki sposób ledwo żyjąc ukończyłem ten bieg. Pod koniec było mi już strasznie zimno, nie miałem energii i byłem mega głodny!

To był trudny weekend. Po biegu zjadłem wszystko, absolutnie wszystko! #zasłużone

Podsumowując to był dobry sezon!

Chyba najwięcej biegów przebiegniętych w mojej karierze – dobrze ponad 30 startów. Wiele zdobytego doświadczenia i wiele pokonanych przeszkód. Mimo wszystko, największym osiągnięciem było Ultra i Challenge na 30m linę.

Dajcie znać w komentarzach jakie osiągnięcie sportowe uważacie za największe, albo najtrudniejsze?

W następną środę kolejna część moich startów w OCR, bądźcie czujni!

+ posts

Przeszkodowiec, trener, podróżnik a teraz nawet bloger. Lubi dzielić się swoim zamiłowaniem do pokonywania przeszkód.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Podobał Ci się wpis? Zostaw komentarz!x