Moja przygoda w Ninja Warrior Polska 2019 | Part 3 – Tor półfinałowy

utworzone przez | Lip 15, 2020 | 1 edycja, Ninja Warrior

Etap eliminacyjny za mną! Pierwszy kontakt z przeszkodami był i wiem czego spodziewać się dalej. Mój plan był cały czas taki sam. Na spokojnie i bez błędów pokonywać kolejne przeszkody. Jak mi poszło na w półfinałach? Zapraszam do lektury.

Z 34 uczestników, którzy startowali w eliminacjach tylko 10 przeszło do kolejnego etapu. Ja byłem jednym z nich.

Powiem Wam, że największy stres był już za mną. Poznałem przeszkody, wiedziałem, że są zrobione z dobrego materiału, który dobrze trzymał się dłoni.  Zazwyczaj tak jest, że jak nie wiemy czego się spodziewać to bardziej się stresujemy. Dlatego w tym pierwszym etapie było aż tyle głupich błędów. Dlatego pamiętajcie, że jak będziecie kiedyś startować w Ninja Warrior to NASPOKOJNIE i bez popisywania się i rozpraszania. Skupcie się tylko i wyłącznie na przeszkodach, które macie do pokonania.

Etap półfinałowy miał mniej przeszkód bo tylko 5 i stosunkowo proste. Najtrudniejsza i najbardziej ryzykowna to była drabinka Salmona. Tam zdecydowanie najwięcej osób popełniało błąd. Ja nie mogłem się już doczekać startu i tego, że będę miał możliwość spróbować swoich sił w “kominie” To jest ta ostatnia przeszkoda, na której trzeba jak spiderman wejść 7m do góry rozpychając się pomiędzy dwoma ściankami.

Startowałem ostatni bo miałem najszybszy czas w swoim odcinku w eliminacjach.

2. Analiza przeszkód półfinałowych Ninja Warrior Polska 2019

Pierwsza przeszkoda – opony- była prosta. Wystarczyło użyć swingu w przód i płynnie ją pokonać. Chwyt bardzo dobry więc tutaj się nie obawiałem, że popełnię błąd. Tego typu przeszkód pokonałem tysiące na biegach OCR. Poza tym podczas tłumaczenia zasad tester pokazywał jak pokonać tę przeszkodę i wyglądało to bardzo prosto. Dlatego stwierdziłem, że będę robił dokładnie takim samym sposobem jak on. Miałem nadzieję i założyłem, że nie odstaję od niego jakoś bardzo umiejętnościami i mogę robić tą samą techniką.

Śmigło już było bardziej ryzykowne. Znowu skok z trampoliny, na którym wiele osób odpada i ten chwyt nie był najlepszy.  Poza tym jest to nowy element, którego nie spotyka się na zawodach biegów przeszkodowych. Do tego trzeba mieć dobrą koordynację żeby szybko zahaczyć line nogą i złapać ręką. Jak nie zahaczyłeś od razu liny nogą i nie złapałeś ręką to odkręcało Cię w złą stronę i bardzo ciężko było ruszyć już tym śmigłem. Kilka osób próbowało, ale większości nie udało się już rozbujać ciałem tak żeby złapać linę. 

Fajna przeszkoda!

Drabina Salmona – tutaj zaczynało się ciekawie. Ten drążek był krótki i niewiele wystawał na boki. Nawet na zdjęciu widać jak sprawdzam czy wystaje równo po obu stronach. Na filmie widać to jeszcze lepiej.  Traciłem siłę, ale czułem, że mam rezerwy, a zależało mi na perfekcji i nie mogłem popełnić błędu! Tutaj trzeba być niezawodnym więc trzeba było opanować emocji i pokonać tę przeszkodę dokładnie i precyzyjnie. Niestety wielu wielu OCRowców zrobiło błąd. Może właśnie byli zbyt pewni siebie bo pokonywali tę drabinkę wiele razy na biegach przeszkodowych.

Ja byłem dodatkowo zestresowany bo ta przeszkoda jako jedna z niewielu kiedyś pokonała mnie na ARROW. Spadłem z niej i musiałem lecieć karną rundę. Niestety błędy się popełnia, a w Ninja Warrior nie ma drugiej próby. Dopiero za rok…

Kolejną przeszkodą była Aleja spodków. Czyli chwyt wspinaczkowy na palcach i skok w przód całym ciałem. Dodatkowym utrudnieniem była różnica wysokości pomiędzy tymi spodkami. Ręce były coraz bardziej zmęczone więc wtedy wychodziło kto jaką ma wytrzymałość przedramion i kto trenował na różnych chwytach zwisy. 

Na tej przeszkodzie trzeba było użyć swingu do góry na Salmonie i swingu w przód na Alei spodków.

Komin to była czysta przyjemność! Zeskakując z ostatniego spodka wiedziałem już że dostałem się do finału! Rzadko tak bardzo się ciesze i pokazuje swoje emocje, ale wtedy nie umiałem i nawet nie chciałem ich powstrzymywać! Mega się cieszyłem bo to było moje marzenie być w tym programie.

W nagrodę mogłem wejść tym kominem na górę! Specjalnie kupiłem buty do squasha żeby miały dobrą przyczepność. Teraz sprawdziły się idealnie!  Chciałbym tam porobić jakieś rekordy szybkości lub wysokości. 

Na górze jak wciskam kolejny guzik są emocje nie do opisania! Ta świadomość, że jestem w FINALE programu w którym zawsze chciałem wystąpić jest czymś pięknym!

Każdemu tego życzę żeby mógł wcisnąć taki swój przycisk w jakiejkolwiek dziedzinie. Czy to jest sport, praca czy rodzina! 

Pora zobaczyć film z tego przejścia!

Jeżeli dotrwaliście do tego momentu tekstu – brawo! Kolejny artykuł będzie opisywał Finał Ninja Warrior Polska 2019! Tam spotka się 24 najlepszych zawodników i będą walczyli na dużo trudniejszych przeszkodach! Za tydzień kolejna relacja i kolejny film z moich zmagań.

Dajcie znać w komentarzach jakie jeszcze pytania lub wątpliwości pojawiają się w Waszej głowie. Z chęcią na nie odpowiem (o ile tylko będę mógł!)

Przeszkodowiec, trener, podróżnik a teraz nawet bloger. Lubi dzielić się swoim zamiłowaniem do pokonywania przeszkód.

Komentarze